„Zosia powiedziała, że już nie jest moją koleżanką.”
„Kuba zabrał mi samochód.”
„Oni nie chcieli się ze mną bawić.”
„Ja już nigdy nie będę bawił się z Antkiem!”
Dla dorosłego niektóre przedszkolne konflikty mogą wydawać się drobne. Dzieci pokłócą się o łopatkę, a dziesięć minut później wspólnie budują zamek z piasku. Jednak dla kilkulatka takie wydarzenia potrafią być bardzo ważne. Przedszkole jest przecież jednym z pierwszych miejsc, w których dziecko zaczyna samodzielnie budować relacje poza rodziną.
To tutaj pojawiają się pierwsze przyjaźnie, wspólne sekrety, zaproszenia do zabawy, ale również zazdrość, odmowa, kłótnie i rozczarowania. Dziecko stopniowo odkrywa, że inni ludzie mają własne pomysły, potrzeby i granice.
Rodzic staje wtedy przed trudnym zadaniem: kiedy wkroczyć i pomóc, a kiedy pozwolić dziecku spróbować rozwiązać problem samodzielnie?
Konflikty są częścią nauki relacji
Chcielibyśmy, aby nasze dziecko każdego dnia wracało z przedszkola szczęśliwe, miało wielu kolegów i nigdy nie spotkało się z odmową. W praktyce dziecięce relacje są znacznie bardziej skomplikowane.
Kilkulatki dopiero uczą się negocjować, czekać na swoją kolej, radzić sobie z frustracją, mówić o swoich potrzebach i dostrzegać perspektywę drugiej osoby.
Nic więc dziwnego, że pojawiają się konflikty.
Dziecko może chcieć dokładnie tej zabawki, którą bawi się kolega. Może nie rozumieć, dlaczego ktoś nie chce uczestniczyć w wymyślonej przez nie zabawie. Może również powiedzieć coś przykrego pod wpływem złości.
Nie oznacza to automatycznie, że któreś z dzieci jest „niegrzeczne”. Wiele takich sytuacji jest elementem rozwijania kompetencji społecznych.
Pierwszy przyjaciel może stać się bardzo ważny
Dla przedszkolaka pojawienie się ulubionego kolegi lub koleżanki jest dużym wydarzeniem.
Nagle podczas śniadania słyszymy:
„Usiądę dzisiaj obok Mai”.
Po południu:
„Narysowałem obrazek dla Mai”.
A następnego dnia:
„Maja już mnie nie lubi”.
Pierwsze dziecięce przyjaźnie mogą być bardzo intensywne i jednocześnie dynamiczne. Dzieci dopiero uczą się, czym jest przyjaźń i jak ją podtrzymywać.
Dlatego nie warto traktować każdej deklaracji „już nie jesteśmy kolegami” jak definitywnego zakończenia relacji.
Kiedy dziecko mówi: „Nikt się ze mną nie bawi”
Takie zdanie potrafi zaboleć rodzica bardziej niż dziecko.
Pierwszym odruchem może być chęć natychmiastowego kontaktu z nauczycielem albo ustalenia, kto nie pozwolił dziecku uczestniczyć w zabawie.
Najpierw warto jednak spokojnie dowiedzieć się więcej.
Można zapytać: „Co wtedy robiłeś?”, „Co wydarzyło się później?” albo „Czy potem bawiłeś się z kimś innym?”.
Czasami okaże się, że „nikt się ze mną nie bawił” dotyczyło kilku minut, kiedy dwoje dzieci chciało dokończyć rozpoczętą wcześniej zabawę.
Innym razem może jednak wskazywać na powtarzający się problem. Dlatego ważniejsze od pojedynczego zdania jest obserwowanie sytuacji w dłuższym okresie.
Nie rozwiązuj każdego konfliktu za dziecko
Rodzic naturalnie chce chronić swoje dziecko przed przykrymi doświadczeniami. Jeśli jednak będziemy rozwiązywać za nie każdą trudną sytuację, odbierzemy mu możliwość ćwiczenia ważnych umiejętności.
Zamiast od razu proponować rozwiązanie, można zapytać:
„Co możesz zrobić następnym razem?”
Dziecko może odpowiedzieć: „Powiem, żeby oddał”, „Poproszę panią”, „Wezmę inną zabawkę” albo „Zapytam, czy mogę się z nimi bawić”.
Nawet jeśli jego pomysł nie jest idealny, warto najpierw go wysłuchać.
Naucz dziecko prostych komunikatów
W sytuacji konfliktowej kilkulatek często wie, że coś mu się nie podoba, ale nie potrafi jeszcze wyrazić tego słowami.
W domu można przećwiczyć kilka prostych zdań:
„Nie podoba mi się to.”
„Nie chcę, żebyś mnie popychał.”
„Teraz ja się tym bawię.”
„Czy mogę się z wami pobawić?”
„Oddaj mi proszę.”
„Potrzebuję pomocy.”
Takie komunikaty mogą być dla dziecka znacznie łatwiejsze do wykorzystania w prawdziwej sytuacji, jeśli wcześniej miało okazję przećwiczyć je w spokojnych warunkach.
Nie zmuszaj do dzielenia się wszystkim natychmiast
„Podziel się, przecież trzeba się dzielić!”
Dzielenie się jest ważną umiejętnością społeczną, ale jej nauka wymaga czasu.
Jeżeli dziecko właśnie rozpoczęło zabawę samochodem, a drugie natychmiast chce go dostać, można pomóc dzieciom nauczyć się czekania na swoją kolej zamiast oczekiwać natychmiastowego oddania przedmiotu.
Wspólne korzystanie z rzeczy, negocjowanie i czekanie to umiejętności rozwijające się stopniowo.
„Przeproś!” nie zawsze rozwiązuje problem
Po konflikcie dorośli często oczekują szybkiego „przepraszam”.
Samo wypowiedzenie słowa nie zawsze jednak oznacza, że dziecko rozumie, co się wydarzyło.
Czasami bardziej wartościowa będzie krótka rozmowa:
„Zobacz, Staś płacze. Co możemy zrobić?”
Dziecko może zaproponować oddanie zabawki, pomoc w odbudowaniu wieży albo przytulenie kolegi, jeśli ten tego chce.
Chodzi o stopniowe uczenie dostrzegania skutków własnego zachowania, a nie wyłącznie o wypowiedzenie oczekiwanego słowa.
Nie nazywaj innych dzieci „niegrzecznymi”
Jeżeli nasze dziecko wraca do domu i mówi, że kolega je popchnął, łatwo odpowiedzieć:
„Ale ten Kuba jest niegrzeczny!”.
Warto tego unikać.
Nie znamy całego kontekstu, a pojedyncze zachowanie nie definiuje dziecka. Lepiej odnieść się do samej sytuacji:
„Popychanie nie jest w porządku. Co wydarzyło się wcześniej?”
W ten sposób pokazujemy dziecku, że możemy oceniać zachowanie bez przyklejania ludziom etykiet.
Kiedy warto porozmawiać z nauczycielem?
Nie każdy konflikt wymaga interwencji rodzica. Są jednak sytuacje, których nie należy ignorować.
Jeżeli dziecko regularnie opowiada o podobnych problemach, wyraźnie boi się konkretnego dziecka, często wraca bardzo przygnębione, nie chce uczestniczyć w zabawie z grupą albo zaczyna zdecydowanie odmawiać chodzenia do przedszkola, warto skontaktować się z wychowawcą.
Rozmowę najlepiej rozpocząć spokojnie.
Zamiast: „Dlaczego nikt nic z tym nie robi?”, można powiedzieć:
„Ostatnio kilka razy słyszałam od córki, że trudno jej dołączyć do zabawy. Czy zauważyła Pani podobne sytuacje?”
Nauczyciel obserwuje dziecko w zupełnie innym środowisku niż rodzic i może dostarczyć ważnych informacji.
Konflikt a powtarzające się krzywdzenie to nie to samo
Zwykła dziecięca kłótnia zazwyczaj jest sytuacją, w której obie strony mają możliwość reagowania, a role mogą się zmieniać.
Inaczej należy traktować zachowania, które są uporczywe, powtarzalne i prowadzą do krzywdzenia, zastraszania czy systematycznego wykluczania konkretnego dziecka.
Takiej sytuacji nie należy tłumaczyć stwierdzeniem: „Dzieci muszą same sobie radzić”.
Jeżeli rodzic podejrzewa, że dziecko jest regularnie krzywdzone, powinien porozmawiać z personelem placówki i wspólnie ustalić, co rzeczywiście się dzieje oraz jakie działania zostaną podjęte.
Bezpieczeństwo dziecka jest ważniejsze niż nauka samodzielnego rozwiązywania konfliktów.
Co zrobić, jeśli to nasze dziecko uderzyło lub popchnęło?
To sytuacja, która może być dla rodzica bardzo niekomfortowa.
Warto jednak pamiętać, że pojedyncze trudne zachowanie nie definiuje dziecka.
Zamiast zawstydzać: „Jak mogłeś zrobić coś takiego?”, lepiej spróbować dowiedzieć się, co się wydarzyło.
Możemy jednocześnie jasno postawić granicę:
„Możesz być bardzo zły, ale nie wolno bić”.
Następnie można zastanowić się wspólnie, co dziecko może zrobić następnym razem, gdy poczuje podobną złość.
Zabawa w domu może pomóc przećwiczyć trudne sytuacje
Pluszaki, lalki czy figurki świetnie nadają się do odgrywania przedszkolnych scenariuszy.
Miś może zabrać królikowi samochód.
„Co królik może teraz powiedzieć?”
Lalka może nie pozwolić drugiej lalce dołączyć do zabawy.
„Co mogłaby zrobić?”
Dla dziecka jest to zabawa. Jednocześnie w bezpiecznych warunkach ćwiczy sposoby reagowania, które później może wykorzystać w prawdziwej sytuacji.
Nie wybieraj dziecku przyjaciół
Rodzice naturalnie mają swoje sympatie. Jeden kolega wydaje się spokojny i uprzejmy, inny bardzo energiczny. Łatwo wtedy sugerować:
„Pobaw się z Zosią, ona jest taka grzeczna”.
Tymczasem dzieci powinny mieć przestrzeń do samodzielnego budowania relacji.
Możemy oczywiście organizować spotkania poza przedszkolem czy wspierać kontakty, ale nie musimy decydować, kto powinien zostać najlepszym przyjacielem naszego dziecka.
Przyjaźni dziecko uczy się również w domu
To, jak rozmawiamy z dzieckiem, jak rozwiązujemy rodzinne konflikty i jak respektujemy granice innych osób, staje się dla niego codziennym przykładem.
Jeżeli dorosły potrafi powiedzieć: „Zdenerwowałem się i powiedziałem to zbyt ostro. Przepraszam”, pokazuje dziecku coś bardzo ważnego – konflikt nie musi oznaczać końca relacji.
Można się pokłócić, naprawić sytuację i nadal być sobie bliskim.
Nie każdy musi być najlepszym kolegą
To również cenna lekcja.
Dziecko nie musi przyjaźnić się ze wszystkimi osobami w grupie. Nie wszyscy będą mieli podobne zainteresowania i temperament.
Warto uczyć przede wszystkim szacunku.
Możemy kogoś nie wybierać do najbliższej zabawy, ale nie powinniśmy celowo poniżać, wyśmiewać czy krzywdzić drugiej osoby.
To subtelna, ale bardzo ważna różnica.
Pierwsze konflikty są treningiem na przyszłość
Dla rodzica kłótnia o łopatkę może wydawać się błahostką. Dla dziecka jest pierwszą lekcją negocjacji.
Odmowa wspólnej zabawy jest pierwszym doświadczeniem rozczarowania społecznego. Pogodzenie się po konflikcie pokazuje natomiast, że relację można naprawić.
Nie jesteśmy w stanie usunąć z dzieciństwa wszystkich trudnych emocji – i nie musimy.
Możemy natomiast być obok, słuchać, pomagać nazywać emocje i podpowiadać rozwiązania wtedy, gdy dziecko rzeczywiście ich potrzebuje.
Bo jednym z najważniejszych zadań przedszkola nie jest wyłącznie nauka kolorów, liczenia czy piosenek.
To właśnie wśród innych dzieci maluch każdego dnia uczy się czegoś znacznie bardziej skomplikowanego: jak być z drugim człowiekiem.