Podobnie może wyglądać powrót ze żłobka. Maluch chce być cały czas na rękach, trudno go odłożyć, płacze podczas przebierania, odmawia jedzenia albo przeciwnie – domaga się go natychmiast po wejściu do domu. Wieczorem zasypianie również może być trudniejsze.
Rodzicom trudno czasem połączyć te zachowania z informacją, że dziecko miało w placówce dobry dzień. Tymczasem jedno wcale nie wyklucza drugiego. Dziecko może dobrze funkcjonować w żłobku lub przedszkolu, a po powrocie do domu potrzebować rozładowania napięcia zgromadzonego w ciągu wielu godzin.
Dzień w przedszkolu wygląda inaczej z perspektywy dziecka
Dorosły może postrzegać przedszkole jako kilka godzin zabawy. Dla kilkulatka jest to jednak środowisko wymagające nieustannego przetwarzania ogromnej liczby informacji.
Trzeba odnaleźć się w grupie, słuchać poleceń, czekać na swoją kolej, dzielić się przestrzenią i zabawkami, reagować na zachowania innych dzieci, radzić sobie z hałasem oraz przechodzić od jednej aktywności do kolejnej. Dochodzą do tego posiłki, toaleta, ubieranie się, zajęcia, spacer i rozstanie z rodzicem.
Dla dziecka uczącego się dopiero regulowania emocji to naprawdę dużo.
Żłobek może być pod tym względem jeszcze większym wyzwaniem. Małe dziecko ma ograniczone możliwości powiedzenia, czego potrzebuje, a jego układ nerwowy dopiero dojrzewa. Nawet przy troskliwej opiece dzień pełen nowych twarzy, dźwięków i aktywności może być męczący.
„Ale pani mówi, że cały dzień był grzeczny”
To zdanie potrafi wprawić rodzica w zakłopotanie. Skoro dziecko świetnie radziło sobie w przedszkolu, dlaczego godzinę później w domu wszystko staje się problemem?
Dzieci zachowują się inaczej w różnych środowiskach. W placówce mogą bardzo intensywnie kontrolować swoje reakcje, dostosowywać się do zasad i funkcjonować zgodnie z rytmem grupy.
Po powrocie spotykają osobę, przy której czują się swobodnie. Napięcie może wtedy znaleźć ujście.
Dlatego trudne zachowanie po przedszkolu nie musi oznaczać, że dziecko miało zły dzień. Czasami oznacza po prostu: „Cały dzień bardzo się starałem, a teraz jestem już zmęczony”.
Głód potrafi zmienić spokojne popołudnie w bardzo trudne
Jedną z pierwszych rzeczy, które warto sprawdzić, jest coś niezwykle prostego – czy dziecko nie jest głodne lub spragnione.
Maluch mógł zjeść obiad w przedszkolu, ale niekoniecznie zjadł tyle samo, ile zjadłby w domu. Czasami potrawa mu nie smakowała, innym razem był zajęty rozmową albo zwyczajnie miał mniejszy apetyt.
Dobrym rozwiązaniem może być zabranie na odbiór niewielkiej przekąski i wody. Nie musi to być nic skomplikowanego. Ważniejsze, żeby dziecko nie musiało czekać na jedzenie do momentu powrotu do domu.
Zmęczenie nie zawsze wygląda jak senność
Dorośli często oczekują, że zmęczone dziecko będzie ziewało i chciało się położyć. Tymczasem u dzieci zmęczenie może wyglądać zupełnie inaczej.
Maluch może stać się bardzo aktywny, biegać, krzyczeć, prowokować konflikty, płakać z błahych powodów albo nie być w stanie zdecydować, czego chce.
Po całym dniu w grupie jego zdolność radzenia sobie z kolejnymi frustracjami jest po prostu mniejsza. Sytuacja, z którą rano poradziłby sobie bez problemu, po południu może skończyć się płaczem.
Dziecko może potrzebować bliskości, a nie kolejnych atrakcji
Rodzice chcą wykorzystać wspólny czas, dlatego po przedszkolu planują plac zabaw, zakupy, zajęcia dodatkowe albo wizytę u dziadków. Niektóre dzieci świetnie sobie z tym radzą. Dla innych to jednak kolejna porcja bodźców po intensywnym dniu.
W pierwszych tygodniach żłobka lub przedszkola warto obserwować, czego potrzebuje konkretne dziecko.
Być może najlepszym popołudniowym planem będzie po prostu powrót do domu, przekąska, przytulenie, swobodna zabawa i spokojna kolacja. Starsze dziecko może potrzebować kilkunastu minut zabawy w samotności. Inne będzie chciało siedzieć obok rodzica i opowiadać o całym dniu.
Nie istnieje jeden prawidłowy sposób odpoczywania.
Nie zasypuj dziecka pytaniami zaraz po wyjściu
„Co było na obiad?”, „Z kim się bawiłeś?”, „Co robiliście?”, „Byłeś grzeczny?”, „Dlaczego masz brudne spodnie?”, „Jak było?”
Rodzic jest ciekawy, ponieważ przez kilka godzin nie widział dziecka. Dla zmęczonego kilkulatka taka seria pytań może jednak stać się kolejnym zadaniem do wykonania.
Czasami lepiej najpierw powiedzieć: „Fajnie Cię widzieć” i pozwolić dziecku przez chwilę po prostu pobyć z rodzicem.
Rozmowa może pojawić się później – podczas kolacji, kąpieli albo wspólnej zabawy. Dzieci często zaczynają opowiadać właśnie wtedy, gdy nie czują presji, że muszą zdać relację ze swojego dnia.
Płacz nie zawsze trzeba natychmiast zatrzymywać
Gdy dziecko płacze, naturalnym odruchem dorosłego jest próba szybkiego rozwiązania problemu. Czasami jednak nie istnieje jeden konkretny problem do rozwiązania.
Jeżeli dziecko płacze dlatego, że jest zmęczone i przeciążone, może przede wszystkim potrzebować obecności dorosłego.
Zamiast: „Przecież nic się nie stało”, pomocne może być proste: „Widzę, że masz już dość. Chodź, jestem przy Tobie”.
Nie oznacza to rezygnacji z granic. Dziecko może być złe, ale nadal nie może bić. Może płakać z powodu odmowy, a rodzic nie musi zmieniać swojej decyzji tylko po to, aby płacz się skończył. Można jednocześnie zachować granicę i pomóc dziecku przejść przez emocje.
Wygodne ubranie też może ułatwić długi dzień
Dziecko spędzające wiele godzin w żłobku lub przedszkolu potrzebuje przede wszystkim swobody. Biega, siedzi na podłodze, odpoczywa, wychodzi na spacer, je i wykonuje mnóstwo czynności, podczas których ubranie nie powinno mu przeszkadzać.
Dlatego do placówki warto wybierać proste, miękkie ubrania, które nie uciskają i pozwalają na samodzielność odpowiednią do wieku dziecka. Bawełniane komplety, bluzki czy wygodne spodnie z kolekcji TuBobo mogą być dobrą bazą codziennej garderoby. Ważniejsze od stworzenia efektownej stylizacji jest to, żeby dziecko mogło swobodnie się bawić.
W szafce powinien znaleźć się również zapasowy komplet. Rozlany kompot, mokra zabawa na dworze czy obiad na bluzce są normalną częścią przedszkolnej codzienności.
Po rozpoczęciu przedszkola dziecko może potrzebować więcej snu
Nowa rutyna bywa wyczerpująca. Dziecko, które w wakacje bez problemu chodziło spać później, we wrześniu może potrzebować wcześniejszego odpoczynku.
Warto obserwować wieczorne zachowanie. Jeżeli każdego dnia około tej samej godziny pojawia się duża drażliwość, płacz lub nadmierne pobudzenie, być może maluch jest już bardzo zmęczony.
Spokojniejszy wieczór i nieco wcześniejsze rozpoczęcie rytuału zasypiania mogą okazać się pomocniejsze niż próba utrzymania dotychczasowego wakacyjnego harmonogramu.
A co, jeśli dziecko mówi, że nie chce jutro iść?
Takiego komunikatu warto wysłuchać, ale nie trzeba od razu zakładać najgorszego.
„Nie chcę iść do przedszkola” może oznaczać wiele różnych rzeczy: „chcę zostać z Tobą”, „jestem zmęczony”, „nie lubię pożegnań”, „pokłóciłem się z kolegą” albo „dzisiaj wydarzyło się coś trudnego”.
Zamiast natychmiast przekonywać, że w przedszkolu jest przecież fajnie, warto spróbować dowiedzieć się, co kryje się za tym zdaniem. Czasami dziecko potrzebuje jedynie potwierdzenia, że rodzic rozumie jego tęsknotę.
Jeżeli jednak niechęć jest bardzo silna, utrzymuje się przez dłuższy czas lub pojawiają się niepokojące zmiany zachowania, warto porozmawiać z opiekunami. Informacje z domu i z placówki razem dają znacznie pełniejszy obraz sytuacji.
Adaptacja nie kończy się w drzwiach przedszkola
Często myślimy o adaptacji jako o samym porannym rozstaniu. Tymczasem obejmuje ona cały dzień – również to, co dzieje się po powrocie do domu.
Dziecko musi stopniowo przyzwyczaić się do nowego rytmu, ludzi, zasad, godzin posiłków, odpoczynku i rozłąki z rodziną. To może potrwać.
Dlatego szczególnie we wrześniu warto pozostawić w rodzinnym planie trochę więcej przestrzeni. Nie każde popołudnie musi być produktywne, pełne atrakcji i dodatkowych zajęć.
Trudne popołudnie może być po prostu potrzebą odpoczynku
Marudzenie po przedszkolu nie świadczy o tym, że dziecko jest „niegrzeczne”. Nie musi też oznaczać, że rodzice robią coś niewłaściwie albo że w placówce dzieje się coś złego.
Czasami za wielkim płaczem z powodu źle przekrojonej kanapki stoi po prostu bardzo mały człowiek po bardzo długim dniu.
W takich chwilach często najbardziej pomagają rzeczy najprostsze: jedzenie, picie, cisza, ruch, przytulenie, swobodna zabawa, wcześniejszy sen i obecność bliskiej osoby.
Z czasem nowe miejsce staje się znajome, rytm dnia bardziej przewidywalny, a dziecko coraz sprawniej radzi sobie z emocjami. Warto dać mu na to czas.